
Poza tym wczoraj naszym miastem wstrząsnęły dwa wydarzenia. Oto miało miejsce tradycyjne francuskie święto narodowe, czyli strajk transportu miejskiego. Tramwaje i autobusy albo nie jeździły, albo pojawiały się, mhm, powiedzmy sporadycznie. Jak widma. Co 30 minut? Na szczęście mam rower, więc żaden strajk mi niegroźny!
A wieczorem przez miasto przemaszerowała grupa Kurdów z pochodniami protestująca przeciwko faszystom - prawdopodobnie chodziło o Turków. Podczas tej parady zastanawiałem się co zrobi tych 4 policjantów osłaniających wspomnianą grupę Kurdów, gdyby zechcieli te wszystkie pochodnie, które nieśli, użyć w jakimś bardziej konkretnym celu, np. podpalić jakiś sklepik turecki.
a ja niedługo wracam do macierzy, gdyż strasznie tęsknie za moimi bliskimi. Przygotujcie się, niebawem przybywam!
Butelki jak Koktajl Mołotowa...
OdpowiedzUsuńWszystkie środki dozwolone w naszym Kriegu z myszami!
OdpowiedzUsuń